Szczęście w świecie zwierząt
Niedawno widziałem nagranie z fotopułapki umieszczonej w lesie, na którym młoda sarna biegała wokół rozległej kałuży. Temu wszystkiemu przyglądała się jej czujna matka. Młoda sarna pełna była młodzieńczego wigoru i radości z życia, jaką tylko dzieci potrafią odczuwać, gdy czują się bezpiecznie. Zadałem sobie wtedy pytanie: czy zwierzątko to było w tym czasie szczęśliwe? Zanim odpowiem na to pytanie, zastanówmy się na chwilę, czym jest ten emocjonalny stan.
Dla każdego czymś innym. Dla jednej osoby będzie to uczucie zadowolenia i wewnętrznego spokoju, dla drugiej powodzenie w przedsięwzięciach biznesowych czy zdarzeniach życiowych, pełnienie wysokiego stanowiska, otrzymywanie sowitego wynagrodzenia, prestiż społeczny, a dla jeszcze innej zbieg pomyślnych okoliczności, który doprowadził do osiągnięcia korzyści materialnych lub emocjonalnych, jak spotkanie ukochanej osoby. Albo wszystkie te rzeczy na raz. Naukowcy od lat starają się zdefiniować, czym jest właściwie szczęście, którego tak poszukujemy i staramy się osiągnąć.
Psychologowie w wypadku człowieka zazwyczaj proponują podział na trzy strefy. Pierwsza z nich to strefa życia przyjemnego, które wyraża się czerpaniem radości z codziennych przyjemności. Druga to strefa życia zaangażowanego, czyli dążenie do samorozwoju i stawania się lepszym człowiekiem, w tym posiadania zajmującego hobby. Trzecia to strefa życia pełnego sensu, gdy staramy się nadawać mu jakiś cel, zazwyczaj służący poprawie losu społeczeństw lub całego gatunku ludzkiego. A co oznacza być w pełni szczęśliwym? To żyć pełnią życia, czyli tak, by wszystkie te trzy strefy na siebie nachodziły. Ale jest coś jeszcze. Trwające już ponad 80 lat badania Harvard Study of Adult Development, jedne z najdłuższych na świecie na temat życia dorosłych ludzi, dowodzą, że sukcesem do długiego i szczęśliwego życia są bliskie relacje z innymi ludźmi. Warto o tym pamiętać. Szczególnie w dzisiejszych czasach.
Cały artykuł można przeczytać w magazynie dostępnym na KupujeszPomagasz.pl