Miasto na minus jeden
Już słynny lekarz i ojciec psychoanalizy, Sigmund Freud, twierdził, że to, co naprawdę interesujące, kryje się głęboko pod powierzchnią. Oczywiście miał na myśli podświadomość oraz skrywane lęki i popędy, dla których używał metafory piwnicy, ale nie jest wykluczone, że – jak wielu – fascynowały go podziemia i to, co może być w nich ukryte. Pytanie, co skrywały i być może do dzisiaj skrywają bunkry i schrony pod Wrocławiem intryguje wielu tropicieli zagadek historycznych i zachęca do odwiedzenia tego wciąż zaskakującego miasta.
Czy to poniemieckie skarby? Podziemne tory kolejowe prowadzące wprost do Berlina, możliwe, że przeznaczone specjalnie dla Złotego Pociągu? Legendy miejskie mówią o tym, że we Wrocławiu do dzisiaj działają tajni niemieccy agenci, których zadaniem jest bagatelizowanie wiedzy o stworzonej przez Niemców pod miastem sieci tuneli. Podobno mają oni dyskretnie przekonywać opinię publiczną, że zupełnie nic ciekawego znaleźć tam nie można, a jeśli ktoś nie uwierzy i zacznie za bardzo interesować się tym tematem… cóż… ponoć szpiedzy mają szeroki wachlarz metod perswazji. Ale czy to czasem nie kolejna miejska legenda?
Z całą pewnością zainteresowanie podziemiami Wrocławia może dostarczyć dreszczyku emocji i nowej wiedzy. Jeśli więc ktoś szuka pomysłu na nietypowy spacer po stolicy województwa dolnośląskiego i odkrywanie tego, co nieoczywiste, powinien zainteresować się historią miasta rozciągającego się na poziomie minus jeden. A także zajrzeć do Muzeum Architektury oraz Muzeum Militariów. W pierwszym można znaleźć obiekty z wykopalisk na terenie miasta i modele średniowiecznego Wrocławia, a w drugim – wielkokalibrowe karabiny maszynowe czy potężne moździerze pułkowe, które wiele mówią o wojskowej historii miasta.
Cały artykuł można przeczytać w magazynie dostępnym na KupujeszPomagasz.pl