Jan w Oleju, czyli Aleksander z Lublina
Spacer z Prusem miał być jednorazową akcją promocyjną Wydawnictwa Episteme. Na nietuzinkowy pomysł reklamy Dzieł zebranych Prusa wpadła Paulina Kowalczyk. Wraz z Marcinem Fedorowiczem, na co dzień specjalistą od ikonografii dawnego Lublina, stworzyli projekt zwiedzania miasta tropem pozytywistycznego twórcy. Pierwsze takie przejście ulicami Lublina odbyło się w 2016 r. Na wydarzenie przybyły tłumy, także spoza granic miasta, w tym młodzież z transparentem szkoły im. Bolesława Prusa w Przybysławicach. Pan Marcin przyznał, że po zapoznaniu się z prognozą pogody na ten dzień, był pełen obaw. Wiedział, że darmowe spacery z przewodnikami często rozpoczyna się w większym gronie, a kończy w obecności kilku największych pasjonatów. Ku jego zdziwieniu, kiedy pierwsze krople majowego deszczu zaczęły spadać na chodniki Krakowskiego Przedmieścia, nikt nie odszedł. Pojawiło się za to morze parasolek. — Muszę przyznać, że byłem lekko oszołomiony frekwencją i zaangażowaniem ludzi. Od razu powiedziałem Paulinie: w sierpniu są urodziny Prusa, powtórzmy to! I stało się. 20 sierpnia odbył się pierwszy urodzinowy „Spacer z Prusem”, który jeszcze mocniej zaskoczył organizatorów. Na dodatek, tuż po nim, pojawiły się entuzjastyczne recenzje, m.in. w „Gazecie Wyborczej”.
Zainteresowanie rosło, a przygotowane przez organizatorów mapy rozchodziły się co do jednej sztuki. Po pierwszych turystycznych przejściach szlakiem pisarza stało się jasne, że inicjatywa zwiedzania Lublina śladami Aleksandra Głowackiego musi być kontynuowana. W 2022 r. pieczę nad urodzinowymi „Spacerami z Prusem” objęła Lubelska Regionalna Organizacja Turystyczna, a pan Marcin nie wyobraża sobie zakończenia tego przedsięwzięcia. Kiedy pytam w Lublinie o Prusa i tę inicjatywę, wszyscy jednogłośnie podają jego nazwisko. I tak trwają nieprzerwanie: Marcin Fedorowicz, spacery i Prus. Zdarzyła się im tylko jedna, pandemiczna pauza.
Cały artykuł można przeczytać w magazynie dostępnym na KupujeszPomagasz.pl