Zapiski skazanego
Mama
Moi rodzice byli alkoholikami. Mama nie miała łatwo w życiu, została porzucona przez swego ojca. Jej ojczym był tyranem - bił, tłamsił, poniewierał. Jako dziecko wpadła do kotła z wrzątkiem, miała poparzone ciało w 55%. Na plaży się nie rozbierała, a później nie karmiła mnie piersią. Pomimo tak trudnego dzieciństwa, mama skończyła technikum ekonomiczne, a potem szkołę, dzięki której mogła nauczać religii. Miałem 2 lata, ale pamiętam, jak po kłótni z ojczymem, wyszła trzaskając drzwiami, a on dostał zawału. Spadł z krzesła. To był 1989 rok. Ostatni obraz mamy mam z kostnicy. Zmarła, gdy miałem 7 lat. Pamiętam tamten zapach śmierci... Żałuję, że nie wiem, jaka była. I nigdy się tego nie dowiem.
Tata
Był pracoholikiem i alkoholikiem w jednym. Wychował się w normalnym domu, nie brakowało mu niczego. Zostawił mnie i matkę, kiedy miałem 3 lata. Do 13. roku życia widywałem się z nim sporadycznie, najczęściej u dziadków na wsi. Ojciec miał ograniczone prawa rodzicielskie. Rzadko mnie odwiedzał, ale byłem u niego w mieszkaniu, gdy miałem 7 lat. Mam z nim zdjęcia z tego czasu. Był też na mojej komunii. Bo musiał być. Zacząłem z nim rozmawiać jako nastolatek, i to też sporadycznie, bo nie poczuwał się nigdy do bycia ojcem. W późniejszych latach, kiedy zamieszkałem z dziadkami (jego rodzicami), mieliśmy częstszy kontakt, ale bywało różnie - raz lepiej, raz gorzej. Nigdy w niczym mi nie pomógł.