Tajemniczy gość
Ciemność w pokoju była wręcz namacalna. Jeszcze chwilę wcześniej chciałam wstać z łóżka, by podkręcić klimatyzację w tę upalną noc, ale nagle zrobiło się tak zimno, że naciągnęłam kołdrę aż pod brodę. I z przerażeniem zauważyłam jaśniejący tajemniczy kształt, jak zarys jakiejś postaci.
Obraz był niewyraźny, falował i rozmywał się, raz zbliżał się, a raz oddalał, jakby zjawa zachęcała do pójścia za nią. Co dziwne, już nie odczuwałam strachu. Cokolwiek to było, było przyjazne. I chyba nieszczęśliwe. Kiedy zastanawiałam się, jak mam zareagować, tajemnicza postać nagle znikła, jakby rozpłynęła się w powietrzu. Zmieniła się też temperatura w pokoju, znów zrobiło się ciepło.
***
- Mamo – głos córki w telefonie był rozbawiony. – To był po prostu sen. Jesteś przemęczona, za długo ostatnio ślęczałaś przed komputerem. Siedziałam w hotelowym lobby i popijałam kawę. Za szybami tarasowych drzwi widziałam zalesiony park, miałam zamiar wybrać się tam później na spacer. Na razie jednak nie chciało mi się opuszczać wygodnego fotela. Sąsiednie stoliki były puste, co bardzo mi odpowiadało. Potrzebowałam ciszy i spokoju. Musiałam odetchnąć po intensywnej pracy nad książką o mrocznych tajemnicach wiktoriańskiego Londynu.
- To nie był sen. Naprawdę widziałam ducha – upierałam się.
- Może przeciąg poruszał zasłoną w oknie?
- Duch stał na środku pokoju, nie przy oknie.
- No to nie wiem, nie potrafię wytłumaczyć twojego snu - usłyszałam westchnienie córki..
- To nie był…
- Mamo, to tylko świadczy o tym, że ten odpoczynek był ci potrzebny. Po prostu ciesz się chwilą spokoju.
Córka miała rację. Przyjechałam do Janowa Podlaskiego, żeby choć na kilka dni oderwać się od codzienności i od pracy. Od nowej książki z jej nieco duszną i przygnębiającą atmosferą wiktoriańskiego Londynu, dramatem małych dzieci,
wykorzystywanych do ciężkiej pracy, i od ponurych tajemnic skrywanych w podziemnych tunelach miasta. Luksusowy hotel w odrestaurowanym Zamku Biskupów ze swoją świetną kuchnią, pięknym parkiem, malowniczą okolicą i bliskością słynnej stadniny koni arabskich miał mi ten wypoczynek zapewnić. Wymarzone miejsce. A ja, zamiast się tym wszystkim cieszyć, szukam duchów.
Cały artykuł można przeczytać w magazynie dostępnym na KupujeszPomagasz.pl