Świat potrzebuje więcej dobra i życzliwości
Z Katarzyną Bujakiewicz rozmawiała Kinga Kruszewska.
Skąd czerpie Pani tyle energii?
Z roku na rok czuję, że mam jej coraz mniej, a jednak wciąż działam, wciąż się nie zatrzymuję. Staram się robić to, co kocham. To, co mnie ciekawi, co sprawia mi radość. I to daje mi energię. Choć ostatnio kolega rzucił ze śmiechem: „Ty to chyba masz ADHD!”. I może coś w tym jest.
Ja mam autyzm i małe ADHD!
Witaj w klubie!
Angażuje się Pani w kampanie społeczne, które niosą realną pomoc. Skąd ta potrzeba działania?
Uważam, że osoby znane i lubiane powinny się angażować społecznie. To wręcz obowiązek mieć pod opieką fundację, wspierać ją swoim nazwiskiem, swoją twarzą, ale przede wszystkim swoim działaniem. Za mną idą ludzie. Mogę ich edukować, inspirować. Przy Drużynie Szpiku pokazuję, że warto zostać dawcą, że warto wspierać osoby chore onkologicznie. Angażuję się też w pomoc zwierzętom, które zostały porzucone. Dla mnie to nie jest tylko „bycie twarzą”, to przede wszystkim odpowiedzialność. Jeśli już wspieram konkretną zbiórkę albo fundację, robię to mądrze od początku do końca. Chcę, by każda akcja zakończyła się sukcesem. Bo pomaganie ma sens wtedy, gdy jest realne i skuteczne.
Zwraca Pani uwagę na problem kryzysu psychicznego.
Młodzi ludzie są ogromnie narażeni na hejt i presję ze strony mediów społecznościowych. A dzieci powinny mieć prawo do bycia dziećmi, do zabawy, odkrywania świata, a nie do ciągłego przejmowania się opiniami z internetu, czy walczenia o lajki w wirtualnym świecie. Chcę mówić o tym głośno i wspierać inicjatywy, które uczą empatii, wspierają dobrostan psychiczny i pomagają młodym ludziom odzyskać równowagę. To dla mnie naprawdę ważne.
Chce Pani powiedzieć coś tym wszystkim „krzywdzicielom”, którzy hejtują i dokuczają?
Mogę jedynie zaapelować, by tego nie robili. Hejtowanie, ocenianie, to nic innego, jak przekazywanie złej energii. A ona zawsze wraca. Jest tyle pięknych, wartościowych rzeczy, które można robić zamiast siedzieć w internecie i krzywdzić innych słowami. Można pójść do schroniska i wyprowadzić psiaki na spacer. Można wesprzeć jakąś fundację, zrobić coś dobrego dla innych. Albo po prostu pójść na oddział onkologii dziecięcej i przeczytać dzieciom bajki, dając im chwilę uśmiechu. Jeśli hejtują młodzi ludzie, zawsze pytam: gdzie są ich rodzice? A jeśli robią to dorośli, jest mi po prostu bardzo przykro. Nie róbcie tego! Świat naprawdę potrzebuje więcej dobra i życzliwości.