KRAINA ARCHE

Miasto w srebrnej poświacie

08.04.2026

„Poemat o mieście Lublinie” Józef Czechowicz zadedykował miastu, w którym urodził się i spędził większość życia. Wprawdzie niespełna rok wcześniej Czechowicz opuścił rodzinne miasto, udając się na stałe do Warszawy, gdzie podjął pracę w redakcjach kilku czasopism literackich. Jednak w utworze, którego akcja toczy się pośród ulic Lublina w lipcową noc 1934 roku widać przywiązanie, a także niezwykłą fascynację miastem. Nie ma wątpliwości, że to wyraz tęsknoty za miejscem, którego niewysłowiony czar nie pozwala o sobie zapomnieć. 


Miasto w oparach mgły 

Czytając Poemat, nie sposób nie odnieść wrażenia, iż postać Wędrowca – głównego bohatera utworu – stanowi alter ego Józefa Czechowicza, powracającego do ukochanego miasta z zamiarem odbycia wędrówki po miejscach szczególnie mu bliskich. Nanosząc je na przedwojenną mapę Lublina, można dokładnie odtworzyć przebieg eskapady, by w ślad za nim udać się w zmysłową podróż po onirycznej lubelskiej przestrzeni, która przysiadła nad podmokłymi łąkami, otoczonymi ze wszech stron kołami pagórów. Takie położenie sprawiało, że Lublin i jego okolice często tonęły w oparach mgły… 

Tak było i wtedy, kiedy szosą od strony Warszawy zbliżał się nocą bohater Poematu. Mimo dojmującej wokół ciszy, nie słyszał we mgle swych kroków, ale za to z oddali dobiegały do niego furkot blaszanego kogucika na Trynitarskiej Wieży oraz ciche nucenie zegara z Bramy Krakowskiej. Wkraczając na kręte uliczki Wieniawy – starego żydowskiego przedmieścia, niegdyś winnicami opinającego jego wzgórza – poczuł, że miasto kochane, za którym tak bardzo tęsknił, znowu otula go i ogarnia. I choć do północy niedaleko już było, dźwięk mechanizmu żurawia z wiejskiego podwórza podpowiadał mu, że gdzieś ktoś jeszcze wodę ze studni ciągnął.


Towarzysz księżyc 

Mgła nad miastem powoli rzedła, a nad głową Wędrowca księżyc w pełni przeganiał czarne i kosmate chmury, by jasnym blaskiem wyznaczyć piechurowi dalszą drogę, stając się wiernym towarzyszem wędrówki.

Wiedziony poświatą srebrzystej kuli, szedł Wędrowiec przez miasto, mijając cienie ruder i zapadłych w ziemię domostw, ulice i place łańcuchami lamp nocnych spętane, a także otoczony wysokim murem Ogród Saski, dokąd – jako nauczyciel – przychodził z dziećmi, aby w jesiennym powietrzu obserwować spływające z drzew liście.

Pozostałe aktualności

zobacz wszystkie
Wokół mozaiki Kazimierza Manna
Metalowiec  Złockie, oddalone od
Kwaśna woda nad Popradem
O muszyńskich „kwaśnych wodach” na łamach swych kronik wspominał już ponoć sam Jan Długosz.
Manufaktura, nie terapia
Fundacja działa od 2014 roku. Dziś ma oddziały w Siedlcach, Łochowie, Warszawie i

Newsletter

Bądź na bieżąco z najnowszymi promocjami
i wydarzeniami z życia Arche i naszych obiektów!
Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji o
aktualnościach, wydarzeniach i promocjach (więcej
informacji)