KRAINA ARCHE

Kwaśna woda nad Popradem

08.04.2026

O muszyńskich „kwaśnych wodach” na łamach swych kronik wspominał już ponoć sam Jan Długosz. Ale dopiero kilka wieków później profesor kolegium jezuickiego, przyrodnik Gabriel Rzączyński, potwierdził – jako pierwszy – zdrowotne właściwości samoczynnych źródełek, tworzących niewielkie strumyki, na dnie których tworzył się rdzawy, żelazisty osad. Miejscowi nazywali je „bełkotkami” z uwagi na charakterystyczny dźwięk bulgotania, jaki powstawał podczas wydostawania się cieczy na powierzchnię, co spowodowane było jej nasyceniem gazami – głównie dwutlenkiem węgla. Co więcej, przyjemny, kwaśny smak orzeźwiającej wody, która po nabraniu do naczynia obficie się perliła, stał się dla mieszkańców podstawą do prognozowania pogody. Zauważono bowiem, że jej nagazowanie zależne jest od ciśnienia atmosferycznego. Niektórym wystarczał podobno łyk muszyńskiej szczawy, aby przewidzieć zbliżającą się burzę. 


Grunwald za kościołem 

Mnogość wybijających w okolicy zdrojów czyniła z rejonu Muszyny obszar swoistego źródłowiska. Mimo iż jedno z najstarszych muszyńskich źródeł – Grunwald, zlokalizowane w ówczesnej dzielnicy Zakościół, wyposażone zostało w uję- cie kamionkowe, a bijąca z niego woda spływała wprost do drewnianej studni, czerpali z niej głównie mieszkańcy, aby ugasić pragnienie w upalne letnie dni, a nie dla systematycznej kuracji, mającej pomóc w problemach z trawieniem. I choć w tym czasie, sąsiadujące z Muszyną Krynica oraz Żegiestów były już ważnymi ośrodkami uzdrowiskowymi na terenie Galicji, nadpopradzkie miasteczko, pomimo wielu naturalnych bogactw o zdrowotnych właściwościach, wciąż pozostawało tylko centrum administracyjno-handlowym dla okolicznej ludności. A jego wody – ze względu na brak odpowiedniej infrastruktury, zwłaszcza łazienek kąpielowych – służyły jedynie orzeźwieniu, zamiast zabiegom leczniczym. 

Nic więc dziwnego, że muszynianie z zazdrością patrzyli na sąsiadów, zwłaszcza tych z Krynicy, którzy przyjmowali licznie przybywających kuracjuszy. Sami mogli jedynie witać ich na muszyńskiej stacji kolejowej, dokąd pociągi kursowały trzy razy dziennie, a następnie – jako że do Krynicy nieco później doprowadzono kolej – toczyć boje o pasażerów, aby wraz z całym ekwipunkiem przewieźć ich dorożkami do odległego o 11 kilometrów uzdrowiska u stóp Góry Parkowej, czerpiąc z fiakierstwa całkiem spore zyski.

Pozostałe aktualności

zobacz wszystkie
Manufaktura, nie terapia
Fundacja działa od 2014 roku. Dziś ma oddziały w Siedlcach, Łochowie, Warszawie i
Szukamy Nikifora Konkurs dla niecodziennych twórców
Artyści, z pozoru nieprofesjonalni, tworzą tak, jak czują, bez filtrów, bez
Arche Pokolenia
Informacja o nowym pomyśle Prezesa Arche Władysława Grochowskiego obiegła cały ś

Newsletter

Bądź na bieżąco z najnowszymi promocjami
i wydarzeniami z życia Arche i naszych obiektów!
Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji o
aktualnościach, wydarzeniach i promocjach (więcej
informacji)