Well-being, pierwszy krok w dobrą stronę
Od czasu szybkiego rozwoju technologii życie wszystkich nas przyspiesza w sposób geometryczny. Codziennie zalewają nas miliony informacji, wiadomości i powiadomień. Nigdy od czasów historii ludzkości nie mieliśmy do czynienia z taką ilością danych, które nasz mózg musi przetworzyć każdego dnia. Ponadto obrazy pokazywane nam w social mediach dają nam złudne wrażenie, jakby ciągle coś nas omijało. Chcemy być w kilku miejscach naraz, prowadzić kilka różnych, ciekawych żyć. To przytłaczające i wypalające – wyrażenie „burnout” coraz częściej jest wpisywane w wyszukiwarkę Google. Ratunkiem może być życie zgodnie z zasadami well‑being.
Pojęcie well‑being to po angielsku właśnie dobrostan: poczucie komfortu, spokoju i równowagi w wielu obszarach życia. Ale każdy może mieć swoją osobistą definicję well‑being. Dla mnie jest to stan, kiedy mamy możliwość rozsiąść się w naszym życiu jak w wygodnym fotelu przed kominkiem w zimowy wieczór i po prostu w nim być, bez poczucia, że coś nas gniecie lub uwiera. Jednocześnie, zdając sobie sprawę z czekających nas wyzwań, które nie przewyższają naszych możliwości, a mogą zapewnić poczucie spełnienia i samorozwoju. Jednak, jak to w XXI wieku – potrzebnie lub nie – nauka stara się wszystko zdefiniować i skategoryzować. Stąd też powstało kilka definicji well-being, które mogą nam przybliżyć w sposób bardziej formalny, czym to tak naprawdę jest.
Cały artykuł można przeczytać w magazynie dostępnym na KupujeszPomagasz.pl