Jak płynąć, żeby przepłynąć
Jego Pracownia mieści się na warszawskiej Pradze Północ. Tu, od rana do wieczora, Andrzej Fogtt maluje. Na pytanie, jak się tu znalazł, odpowiada krótko: „Ja się sztuką nie zająłem. Sztuka się zajęła mną”. I wyjaśnia: „Na początku człowiek nie ma świadomości, co będzie robił. Coś go pcha w tę, a nie inną stronę. Jednych pcha do muzyki, innych do rysunku, a jeszcze innych do kopania piłki. Na tym polega cud młodości. Później to zainteresowanie staje się bardzo mocne albo bardzo słabe. Czasem człowiek w ogóle nie wie, co ze sobą zrobić. Ja, na szczęście, miałem silny imperatyw i poszedłem na akademię”.
Stefan, niech robi, co chce
Prawdopodobnie nie zostałby artystą, gdyby nie babcia. Na wieść, że syn chce zawodowo malować obrazy, tata kręcił nosem z niezadowoleniem. Wiedział, że sztuka to ciężki kawałek chleba. W chwilach zwątpienia, to babcia wspierała wnuka. „Stefan, daj mu święty spokój. Niech robi, co chce” – mawiała. — Wystarczyło. Mało trzeba. Nie zakładać kagańca na twarz — wspomina Andrzej Fogtt.
Wychował się w starej, arystokratycznej rodzinie. Za sąsiadów miał Mickiewiczów. Ojciec był przedwojennym oficerem 21 Pułku Ułanów. Siedział w sowieckim więzieniu. Po wojnie zrobił kurs księgowości, utrzymywał rodzinę. Mama była ciężko chora, sparaliżowana. Dziadka zabili w Katyniu. — A babcia… Babcia była cudowna. Wychowała mnie i siostrę — opowiada artysta.
Dzięki zachętom babci Andrzej mógł rozwijać swoją ciekawość świata. A pasji miał wiele. Piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo, nurkowanie pod lodem, pływanie, wyczynowa jazda na nartach, budowanie samolotów zdalnie sterowanych. Z tych wszystkich dziedzin najbardziej wybijała się medycyna i malarstwo. Gdy przyszło mu wybierać studia, wahał się między tymi dwoma kierunkami. Mogłoby się wydawać, że to zupełnie odrębne dziedziny. Nie dla Andrzeja. — Wszystko, co dotyczy znajomości człowieka, jest wspólne. „E pluribus unum”, czyli jedność z wielości. Nie ma rzeczy oddzielnych. Wszystko jest wspólne. Sztuka ma ogromny wpływ na zdrowie człowieka. Jak medycyna — tłumaczy malarz.
Cały artykuł można przeczytać w magazynie dostępnym na KupujeszPomagasz.pl