KRAINA ARCHE

Grzegorz Płonka wirtuoz pomimo przeszkód

27.06.2025

Urodził się jako wcześniak, obarczony szeregiem wad wrodzonych. W wieku 7 lat trafił do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Zakopanem, ale dopiero gdy miał 14 lat stwierdzono u niego ciężki niedosłuch zmysłowo-nerwowy, wykluczając autyzm. Prawdopodobnie gdyby we wcześniejszych latach prawidłowo postawiono diagnozę, mógłby uczyć się w zwykłej szkole. Ale dopiero gdy dostał aparaty słuchowe, a później wszczepiono mu implant ślimakowy, zaczął uczyć się mówić. I okazało się, że mimo niedosłuchu... ma doskonały słuch muzyczny! Samodzielnie nauczył się grać pierwszą część Sonaty Księżycowej Beethovena. Dzięki temu utworowi został laureatem I Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego Dzieci, Młodzieży i Dorosłych z Zaburzeniami Słuchu „Ślimakowe Rytmy” (2015 r.). Nazwano go „Beethovenem z Murzasichla”. O losach Grzegorza Płonki powstał film „Sonata”.

 

Grasz koncerty, pracujesz jako muzykote- rapeuta i do tego masz jeszcze piękne życie samodzielnego człowieka.


Bardzo się starałem. To naprawdę nie było łatwe, bo walka trwała całe życie. Tylko opór, walka, opór, walka, opór, walka. Cały czas. Ludzie dziwią się, skąd mam tyle determinacji, skąd tyle energii. Najwidoczniej zostało to zakodowane duchowo, od Boga, albo od mojej mamy. Myślę, że dlatego powstał film „Sonata”. Warto go obejrzeć. Wszyscy chodzą normalnie do szkoły. Do pierwszej klasy, drugiej, a ja już nie. Łatwo pomyśleć, że to moja wina, że nie chciałem się uczyć. Starałem się, ile mogłem, ale możliwości były takie, jakie były. Trzeba mieć siłę, determinację, zaufanie i wierność.


Urodziłeś się na Podhalu.


Tak. Dostałem bardzo mało punktów. Dostałem dwa punkty.


O, dostałeś dwa punkty w skali Apgar?


Tak, tak.


A ja za to jeden punkt, a więc...


O rany, jeszcze gorzej, jeszcze gorzej. Ale żyjesz, tak?


No tak.


Lekarz powiedział o mnie, że będę roślinką.


Ten lekarz w Sokołowie też mówił, że będę roślinką, ale my we dwoje żyjemy.


No właśnie.


Oddali cię rodzice pod dobre skrzydła doktora Jerzego Skarżyńskiego i on ci ten implant po prawej stronie dał, i jeszcze ten po lewej stronie.


Aparat słuchowy, tak.


Dzięki niemu dostałeś drugie życie.


Dokładnie. I mogłem normalnie się komunikować. I rozumieć innych. Słyszałem muzykę i proste dźwięki, czyli wysokie tony, i słyszałem tylko niskie tony. Nie słyszałem: sz, cz, ś, ć, takich piszczących. Nawet ptaków albo dzwoniących telefonów nie. Ale mogłem się trochę komunikować.


Bardzo podziwiam takie osoby, które mają niesamowity talent, niesamowitą charyzmę. Dlaczego tak a nie inaczej potoczył się twój los?


Moja mama Asia była przyjaciółką mojej mamy Małgorzaty, Gosi, która teraz jest moją mamą. Ona była przyjaciółką mojej mamy. Joanna powiedziała Gośce: „Jak mnie zabraknie, to pozostawiam w Twoich rękach dzieci”. No i faktycznie, parę miesięcy później jechali samochodem do Warszawy i tam, niestety, tak dziwnie się ułożyło, że był wypadek. I mama zginęła na miejscu. Zginęła na miejscu. W tym momencie Gosia przyjechała szybko do nas i zaopiekowała się mną. I do dzisiaj została.

Dopiero jak usiadłem, otworzyłem klapę i zacząłem grać, zakochałem się w moim przyjacielu fortepianie. No i nie wiedziałem, co mnie tak ciągnęło, że tak grałem, aż pękały struny.


Ja cię kręcę, to było w filmie!


No właśnie, to było na filmie „Sonata”. Bo grałem, grałem i struny: PAM!

 

Cały artykuł można przeczytać w magazynie dostępnym na KupujeszPomagasz.pl

Pozostałe aktualności

zobacz wszystkie
Szczęście poza schematami
Jesteśmy jak Włosi
Witajcie, podróżnicy!
Justyna prowadziła grupę online, na której si

Newsletter

Bądź na bieżąco z najnowszymi promocjami
i wydarzeniami z życia Arche i naszych obiektów!
Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji o
aktualnościach, wydarzeniach i promocjach (więcej
informacji)