S - jak szczęście
Czasem pytają mnie, czy jestem szczęśliwy Tak, jestem szczęśliwym człowiekiem. I w ogóle mam szczęście w życiu. Mam to po rodzicach, szczególnie mamie, Mariannie. A także po dziadku ze strony mamy, Henryku. Skończyłem 72 lata i ciągle chce mi się pracować. Mam dużo energii, nowych pomysłów i projektów, które chciałbym zrealizować. Kiedy pytają mnie, kiedy idę na urlop, odpowiadam, że cały rok jestem na urlopie. Praca, która jest pasją, nie męczy. Może jestem pracoholikiem, ale to najbezpieczniejsze uzależnienie. Poza tym jakoś sobie radzę: dwa dni w tygodniu pracuję fizycznie w swoim gospodarstwie i daję odpoczynek głowie albo wsiadam na rower. Zdrowie mi w miarę służy, żona Lena - wyjątkowa, pierwsza i ostatnia – jest przy mnie, a i rodzina w miarę poukładana.
Nie miałem wielkich planów na życie, marzenia też miałem skromniejsze. Los, opatrzność tak mną pokierowały (ja się im poddaję), że znalazłem się w miejscu, w którym mam wpływ na innych ludzi. Jestem świadomy tej odpowiedzialności. W życiu cenię wolność, niewchodzenie w żadne układy. I zawsze dobrze na tym wychodziłem. Lubię relacje z ludźmi, szczególnie z „naturszczykami” i nowo poznanymi.
Z natury jestem optymistą, cieszę się z byle czego i wszędzie widzę pozytywy. Działam na emocjach, decyzje biznesowe też podejmuję emocjonalnie. Dawniej o tym nie mówiłem, ale od kiedy poznałem profesora Rafała Ohme i przeczytałem jego „Emo Sapiens”, już się tego nie wstydzę.
Kiedy jestem szczęśliwy?
Ostatnio byłem szczęśliwy podczas wizyty w siedleckim więzieniu. To, co mnie spotkało tego dnia, pozwala wierzyć, że to, co robimy, ma sens, że jesteśmy potrzebni. Przed wyjazdem Monika Wojciechowska powiedziała mi, że projekt z więźniami jest czymś najlepszym, co przytrafiło się jej w pracy w Arche od 15 lat. A potem, w więzieniu, byłem pod wrażeniem otwarcia się skazanych na rozmowę. Traktowali zatrudnienie w Pracowni Rewitalizacji Mebli jako nagrodę, mówili o planach po wyjściu z więzienia. Poczułem, że resocjalizacja przez pracę, która stała się pasją, jest najlepsza.
Te same uczucia towarzyszą mi, kiedy podglądam, jak pracują osoby z niepełnosprawnościami w zakładzie ceramicznym Fundacji Leny Grochowskiej.
Jestem szczęśliwy, że udało nam się stworzyć taką organizację, jaką jest Firma „Arche”. Słowo „arché” (greckie) oznacza początek rzeczy, prasubstancję. W roku 1991, kiedy zakładałem Firmę, nie sądziłem, że będzie ono tak nośne, że będzie wytyczało kierunek naszej działalności. Dziś, kiedy świat tak szybko się zmienia, ludzie też się zmieniają - jako „Arche” chcemy mieć wpływ na te zmiany. Chcemy kreować, zmieniać świat na lepszy, a może wręcz ratować dla przyszłych pokoleń.
Misją Grupy Arche jest szeroko pojęte łączenie ludzi, budowanie relacji, budowanie szczęśliwych społeczności. Zawsze uważaliśmy, że ludzi więcej łączy niż dzieli. Niezależnie od pochodzenia, koloru skóry, wyznawanej religii, poglądów, orientacji seksualnej.
Realizujemy naszą misję poprzez tworzenie warunków dla odnalezienia się, dania szansy pozytywnych zmian społecznościom zmarginalizowanym, lokalnym czy do powrotu na rynek pracy ludziom wykluczonym. W ramach projektu „To My” zapewniamy mieszkania i pracę osobom wykluczonym. Tej misji służy też rewitalizacja terenów wyludniających się, zdegradowanych, niszczejących. Tworzymy „Kolekcję Arche”, w której obiekty zabytkowe i poprzemysłowe dostają nową funkcję, nowe życie. A my zyskujemy przy tym i oferujemy... emocje. „Kolekcja Arche” to nasza odpowiedź na zapomniane zabytki. Czas mija, kolejne zabytki płoną, są wyburzane, ulegają rozpadowi, przejmuje je przyroda. Są miejscem wstydu i zapomnienia. To nie tak miało być.
Firma Arche od lat rewitalizuje zabytki, głównie poprzemysłowe. Nasze zainteresowania skupiamy na miejscach nieoczywistych, opuszczonych, najbardziej zdegradowanych, skąd inni zwykle uciekają. Dajemy im nowe życie, a przy tym także społecznościom lokalnym, włączając je i aktywizując wokół tych projektów. Zabytki zyskują nowe funkcje, zwykle hotelowe, ale oferują też usługi kulturalne i pełnią ważną rolę społeczną. Bo my mówimy, że sprzedajemy w naszych hotelach towar deficytowy: relacje i emocje.
Władysław Grochowski | Prezes Grupy Arche